miejski mural

Miejskie murale – po co to komu?

Urozmaicenie obszarów mieszkalnych jest jednym z priorytetów zarządców. Odnawianie fasad budynków, tworzenie zieleni i terenów rekreacyjnych ma sprawić, że zarówno mieszkańcy, jak i osoby odwiedzające dane miejsce będą czuć się w nim dobrze. W ostatnich latach coraz większą popularnością cieszą się murale, które na dobre zagościły w przestrzeni miejskiej.

Sztuka zagubiona w tandecie

Monochromatyczność polskich aglomeracji od dawna raziła miliony Polaków. Do głosu zaczęli też dochodzić coraz młodsi obywatele. Chcąc zaakcentować niezależność, a zarazem wyrazić bunt z powodu trudnej sytuacji w dopiero co transformowanym ustrojowo kraju, manifestowali swoje zdanie przez wypisywanie haseł o różnej tematyce na ścianach bloków i domów. Większość sentencji nie wnosiła niczego pozytywnego w urbanistyczny krajobraz, w związku z czym graffiti szybko zostało naznaczone znamionami wandalizmu. Pomimo faktu, że ich twórcy nierzadko popuszczali wodze fantazji, pozostawiając misterne malunki, często przypominające małe dzieła sztuki. Niestety złą reputację zawdzięczały bazgrołom mniej utalentowanych kolegów po fachu, wskutek czego mierzono je tą samą miarą, co karykaturalne bohomazy. Ich spora ilość prowadziła do wręcz paranoicznych akcji służb porządkowych, mających usuwać wszystkie grafiki, bez względu na ich rozmach czy tematykę. 

Zmiana wizji

Artyści – bo tak należy nazywać osoby zajmujące się tworzeniem misternych obrazów na poszarpanych tynkach rodzimych blokowisk – nie chcieli dać za wygraną. Nie potrafili w inny sposób wyrazić emocji, natomiast doskonale realizowali się przez nielegalne w oczach władz murale. Szukano więc wyjścia satysfakcjonującego obydwie strony. Konsensusem okazało się rozwiązanie z PRL-u. Wtedy na szczytach budynków umieszczano reklamy w formie malowideł (np. ogłoszenia PKO), więc uznano, że skoro problem jest palący i trzeba go jak najszybciej rozwiązać z korzyścią dla wszystkich, opracowano plan, wedle którego graficiarze będą mogli zagospodarować do własnych potrzeb całe połacie elewacji, ale zanim rozpoczną pracę, swoją wizję muszą skonsultować z zarządcą, by ich dzieło nikogo nie uraziło. W ten sposób narodziły się dobrze nam dziś znane murale.

Powiew świeżości

Polskie osiedla zmieniały swe brzydkie oblicza. Piękne, monumentalne obrazy przykryły szarość poprzedniej epoki, nadając im atrakcyjny wygląd. Różnorodność stylistyczna i tematyczna zaczęła odgrywać niebagatelną rolę, bo dla miłośników owej sztuki (tacy także się pojawili!) stały się wizytówkami ich twórców. Gdzie można znaleźć – według znawców i laików –  najładniejsze murale? Zdania są podzielone, ale kiedy zbierze się opinie z prasy i forów internetowych, to najczęściej pada nazwa „Łódź”. Stolica województwa łódzkiego chwali się dziesiątkami urzekających grafik na murach. Biorąc pod uwagę przemysłową zabudowę, taka symbioza z nowoczesnym artyzmem wydaje się wątpliwym pomysłem, ale nijak ma się to do rzeczywistości. Każdy, kto choć raz był w Łodzi, ten wie, że murale tworzą niepowtarzalny i zachwycający klimat, a spacerowanie po ulicach i ich odnajdowanie to doskonała rozrywka na wiele dni. Murale, nie tylko w Łodzi, dają powiew wizualnej świeżości, upiększając rodzime aglomeracje i sprawiając, że zyskują nowy charakter.

Author: Le Corbusier

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *